O przedmiotach które pozostają i dobrym designie

 
Zrzut ekranu 2018-03-25 o 16.20.37.png
 

Marcin Wicha rozprawiając się z rzeczami po zmarłym ojcu napisał książkę „Jak przestałem kochać design”, format kilka lat póżniej powtórzył opowiadając o zmarłej matce w książce „Rzeczy których nie wyrzuciłem”. W obu książkach portret rodziców tworzą przedmioty, które po nich pozostały. Opowiadają o ich światopoglądzie, upodobaniach i osobliwościach. Obie książki niebezpośrednio odpowiadają na pytanie czym jest dobry design.

Refleksji na temat stosunków z przedmiotami przybywa także podczas przeprowadzek, kiedy zdajemy sobie sprawę jak wiele ich mamy i zaczynamy się zastanawiać nad ich faktyczną wartością. I właśnie co stanowi o tej wartości - czym jest dobry design? Czy warte są coś sentymenty? I dlaczego o tym tyle myślę?

Przedmioty codziennego użytku, meble i inne elementy inwentarza tak jak zauważył Wicha mówią sporo o właścicielach. Na tym opiera się etnografia - kulturę społeczności poznaję się badając sposób życia i analizując przedmioty jakie wytworzyła.

O kulturze naszych czasów sporo powiedziały by tanie, produkowane masowo z sztucznych tworzyw przedmioty z ograniczonym czasem przydatności dyktowanym przez bardzo szybko zmieniające się trendy. Przedmioty często bardzo ładne, bo estetyzacja jest trendem ostatnich lat tak silnym, że zmieniła nawet fast foody i reklamy. Ale są to rzeczy zazwyczaj tylko estetyczne, bez większej wartości, nie stoi za nimi ani materiał, ani innowacja, ani projektant, ani inne wartości, które pozwoliłby nazwać je dobrym designem.

Nic dziwnego, że sporo z nas ulegając kolejnym atrakcyjnym wizualnie rzeczom szuka ratunku w poradnikach o minimalizmie, aby kupować lepiej i mniej.

Chcąc nie chcąc kolekcjonujemy przedmioty, bo towarzyszą nam przez całe lata, a nawet życie, wiec dlaczego nie robić tego z wiekszą starannością i uwagą? Nie wybierać przedmiotów od twórców, których filozofia marki opowiada naszym poglądom? Dlaczego nie wybierać przedmiotów i mebli z materiałów, które dają gwarancję, że posłużą przez lata? I chyba najważniejsze pytanie - dlaczego nie zacząć wybierać produktów, które naprawdę nam się podobają i ich potrzebujemy?  Być może poświęcamy za dużo czasu by zarobić na przedmioty których nie potrzebujemy, zaniedbując przy tym kontakt z bliskimi lub tracimy czas zamiast go przeznaczyć na kształcenie się i rozwijanie pasji.

A co z sentymentami i pamiątkami? W moim życiu był moment krytyczny, kiedy poczułam, że muszę obrać jakieś reguły w dobrze przedmiotów, które mnie otaczają - była to przeprowadzka do mieszkania babci. Ilość przedmiotów zawładnęła moim codziennym życiem skutecznie je uprzykrzając. Początkowo rozliczenie się z nimi było bardzo trudne, póki nie zadałam sobie prostego pytania - z jakimi przedmiotami chcę wiązać wspomnienia związane z babcią? I życie stało się prostsze, gdy odpowiedziałam - ładnymi, dobrze wykonanymi i najlepiej z dobrych materiałów. I tak zostały ze mną: krzesła kultowego projektu Hałasa, fotel bujany, kryształowe szklanki i kieliszki, porcelana i pare małych szkatułeczek wykonanych z marmuru i masy perłowej.

Poczucie szczęście wynika z wyborów, im jesteśmy bardziej świadomi swoich potrzeb tym lepiej potrafimy wybrać i skupić się na tym co jest najważniejsze. Porządkując relacje z rzeczami upraszczamy sobie życie - jeśli ta teza Was przekonuję polecam książkę - Minimalizm po polsku Anny Mularczyk - Meyer